Doskonała para, tworzona przez laborantki: mądrą i piękną, z zajęć na zajęcia coraz bardziej się rozkręca. Przynajmniej jeśli chodzi o tempo, bo co do jakości przeprowadzanych doświadczeń istnieją pewne wątpliwości. Drobne.
Znów wychodzimy prawie pierwsze, mądra laborantko - rzekła szczerze zdziwiona piękna laborantka. Nie, żebym narzekała - im więcej czasu można spędzić wertując karty pudelka pe el, tym lepiej! - ale wielce, wielce mnie to dziwi! Zupełnie nie rozumiem twoich rozterek, piękna laborantko, a już z pewnością ich nie podzielam! - odpowiedziała rzeczowo mądra laborantka - przynajmniej nie spóźnię się na pociąg, jak to miało miejsce w pierwszym tygodniu zajęć akademickich. I nie zgubię obcasa na polnej drodze, bo wciąż będzie jasno, jak już dojadę... - dodała, z pewną nostalgią bijącą jej z oczu. Być może buty, które uległy zniszczeniu przez opieszałość w działaniu laborantek w tygodniu zajęć nr 1 i błoto na polnej ścieżynie (co z kolei nie było ich winą ani trochę), były jej ulubionymi. To faktycznie udane zajęcia - powiedziała piękna laborantka, ciesząc się, że życie jej koleżanki było takie piękne. Do zobaczenia za tydzień! Buzi, buzi, za tydzień! - laborantki pożegnały się przed drzwiami do piwnicy zakładowej, gdzie odbywają się zajęcia.
Ale spotkały się po 5 godzinach na zżerającym czas, życie, pieniądze, zdrowy rozsądek, maniery i radość z przebywania na świeżym powietrzu facebooku, robiąc milion testów i grając w farmvillea, i robiąc nie wiadomo co jeszcze, a czas wesoło im płynął. Buziaczki.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz