środa, 18 listopada 2009

nie powiem co mikro, bo brzydko!

Oprócz tego, że trzeba było wstać i pisać koło, to dzień jawił się pięknie. W końcu ostatnia mikro nie co tydzień się zdarza. Nawet słońce świeciło od rana na mojej rajskiej wsi - cieszyła się mądra laborantka.

Napisałaś wszystko? - spytała piękna laborantka mądrej - Tak, tak mi sie przynajmniej wydaje. No na pewno będzie lepiej niż ostatnia wykreślna (bo mądra laborantka nie ogranicza się do wydziału chemicznego i zgarnia też wiedzę z mechanicznego. Taka jest mądra!) - odpowiedziała mądra laborantka pięknej. No, mi też niezgorzej - kontynuowała rzeczową rozmowę piękna - chociaż zapomniałam napisać w "jakie mikroogranizmy poznałeś na zajęciach i które polubiłeś najbardziej", że poznałam drożdże i je bardzo kocham... - piękna laborantka posmutniała, bo w końcu większość zajęć bazowała na drożdżach i ich brak w odpowiedzi trochę nie dawał rady. (gdyby ulubiony laborant wszystkich laborantek PWr to usłyszał! Jakby się złośliwie śmiał! Ale bankowo zdąży, tak jak piękna laborantka zdążyła się zaśmiać z jego wielce mądrego wyczynu wymieszania uprzednio rozdzielanej (na wirówce, która pracuje milion lat) mieszaniny żywych paskudztw. HAHA!) Nic to, robimy i idziemy z tej wylęgarni zarazy! - zakrzyknęła piękna laborantka wesoło, bo co się stało (cosięcosięcosięcocoooooo disko!), to się nie odstanie, a zajęcia są ostatnie. Ha!

Dobra, dobra, tu niby trzeba czekać 20 minut, ale kto to widział! Że woda ze stawu Skokowa, że leży na agarze (różowym! jak miło!), że po co aż tyle?! - słusznie oburzyła się piękna laborantka. Na szczęście mądra laborantka mniej zwracała uwagę na estetykę używanego agaru, a bardziej zajmowała się myśleniem, dlatego też chytrze rozwiązała problem długiego czekania: ej no, nikt nie widzi, dokonamy akceleracji czasu i 20 minut ograniczymy do tego, ile nam zajmie zrobienie reszty tych gupich ćw.! Twój plan jak zwykle jest idealny - skwitowała piękna laborantka, dalej zachwycona intensywnością różu na szalce Petriego, z którą przyszło jej pracować.

Panie już, tak szybko? - spytała umykające po 5 minutach laborantki mądrą i piękną Pani prowadząca z długoletnim stażem pracy i adekwatnym tytułem naukowym, która czasem zastępowała panią prowadzącą. Tak, tak, myśmy nalały wody ze stawu Skokowa od razu, żebyśmy nie musiały długo czekać na te jej 20 minut zalegania - odpowiedziały laborantki, mądra trochę speszona, a piękna na granicy wybuchu niekontrolowanego śmiechu. Bardzo sprytnie, bardzo, gratuluje, miło było z paniami pracować - odpowiedziała na pożegnanie pani prowadząca z długoletnim stażem pracy i adekwatnym tytułem naukowym, kontenta, że niektóre studentki to takie mądre! I takie piękne! Do widzenia, do widzenia - odpowiedziały anielskim chórem laborantki, za rogiem dodając: NIGDY WIĘCEJ PIERDOLONEJ MIKRO!

Co, niestety, nie jest do końca prawdą, bo za tydzień odbywa się Wielkie Odczytywanie Wyników Ćwiczeń (łał) oraz poruszona będzie kwestia poprawy kolokwium (au) = dłużej jedziesz, niż siedzisz w piwnicy. W każdym razie: <3 love <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz